Featured Post

STYLIZACJE

WroBlog2016

WroBlog 2016: blogowe do & don't


WroBlog, czyli wrocławskie spotkania blogerów. Tym razem nie warsztaty ani popołudniowe wykłady, ale dwa bardzo intensywne dni drugiej już konferencji (a o zupełnie pierwszym wroblogowym przeczytacie tutaj).

Ja wiem, że wszelkiego typu spotkania blogerskie interesują w sumie tylko tych, którzy brali w nich udział, ale chciałam tylko napisać parę słów, bo szkoda nie pochwalić tak ciekawego wydarzenia i jego organizatorów.

Ciekawe i inspirujące prelekcje i panel, fantastyczne wydarzenia integrujące i dużo niespodzianek, wszystko idealnie przygotowane. Dawno w tak krótkim czasie nie zrobiłam tak wielu zdjęć! Niedzielny #instawalk, zakończony niespodziewanie w DoubleTree by Hilton oraz wieczorne zwiedzanie Afrykarium zapamiętam na długo. Dziś jako zajawka tylko kilka migawek, ale efekty WroBloga przejawią się tu na blogu nie raz, nie tylko pod postacią wielu bardzo fajnych zdjęć, bo #czasnazmiany.

Blogerzy jak to blogerzy - wszystko opstrykali, więc koniecznie zajrzyjcie na instagramowy i facebookowy hashtag #wroblog, jeśli macie ochotę dowiedzieć się i zobaczyć więcej!


Panel: współpraca od strony blogerów - Pytania, które sobie zadajesz, gdy przychodzi mail od marki. Konrad, Janek, Monika i Paweł

Przepyszne stoisko Lokalnego Rolnika

Fotoincepcja i przygotowania do #instawalka

Dominikański

Afrykarium

Monstera


Można odnieść wrażenie, że to ostatnio jedna z najbardziej popularnych roślin w Internecie (czy to tylko mi się aż tak rzuciło w oczy? ;). Konkuruje z sezonowymi kwiatami, nieśmiertelnymi różami i goździkami, minimalistycznymi sukulentami (tu w grę w chodzi nie tylko minimalizm estetyczny, ale też praktyczny - rzadkie podlewanie roślina na pewno wpisuje się w zasady slow life). Wprawdzie jej nazwa pochodzi od łacińskiego potwora czy tez dziwadła, jednak monstera dziurawa nie wydaje mi się taka straszna. 

Miejscami, które przypomniały sobie o tych pięknych liściach i sprawiły, że znowu są in, są Instagram i Pinterest. Monstera komponuje się bardzo dobrze w kompozycjach flat lay, dodaje nutki egzotyczności białemu biurku, duży liść daje możliwość zasłonięcia twarzy na tle malowniczej ściany, dodając przez to zdjęciu nutkę tajemniczości, ale z doświadczenia wiem też, że pasuje jako minidżungla na półpiętrze w bloku. Czyli jak widać - roślina wielozadaniowa. Podobno łatwa w obsłudze, a i pojedynczy liść w wazonie długo wytrzymuje.

A może to kolejny efekt powrotu do mody minionych dekad? W końcu to wtedy monstera, nazywana też Swiss Cheese Plant ze względu na swoje dziurawe liście, była najpopularniejsza, bo idealnie pasowała do modernistycznych wnętrz. Nawet w serialu "Mad Men" przewija się co chwilę gdzieś w tle. A według feng shui ta roślina w domu zapewnia szczęście, więc nic, tylko wstawiać do mieszkania! Można też zaopatrzyć się w coś w jak zawsze modny latem tropikalny print, w który monstera idealnie się wpisuje.

Ostatnio wysyp liści monstery można zauważyć... No wszędzie. Poniżej zestawienie kilku elementów, które wpadły mi w oko bez nadmiernego szukania.

Mozaika Trufle na Wroclove Design Festival


źródło: My Deer Art Shop


Na Lawendowym Bazarze znajdziecie piękne kubki, etui na telefon, plakaty, poduszki, a nawet biżuterię.





Dagmara z bloga RZECZÓWKI zaprojektowała swój wzór, wydrukowała na materiale i uszyła bluzkę w liście monstery. Super!



O innych liściach, które dobrze sprawią się zamiast kwiatów napisała Adrianna z bloga Alabasterfox.




kilka propozycji ode mnie, które znajdziecie obecnie w sklepach: 1. sukienka  2. poduszka dekoracyjna   3. nerka   4. plecaczek   5. etui na telefon

ZWYCZAJNIE #4 analogowo


O tym, że siła przyzwyczajenia i pamięć ciała, związana z powtarzającymi się czynnościami jest bardzo silna, przekonuję się za każdym razem, kiedy fotografuję coś aparatem analogowym. Przy zdjęciach cyfrowych pierwszym odruchem jest przecież sprawdzenie, jak wyszło zdjęcie - czy nie jest poruszone, czy jakieś fragmenty nie są wypalone, może trzeba zmienić ISO albo zmienić przysłonę. Dlatego klikam spust migawki, słyszę charakterystyczny dźwięk przewijanego filmu i... rzucam okiem w miejsce, gdzie powinien znajdować się wyświetlacz aparatu. A tu niespodzianka, ciemność widzę! Jak wyszło zdjęcie, przekonam się dopiero za jakiś czas.

W przypadku zdjęć w tym wpisie wypstrykanie całej kliszy zajęło mi półtora roku! Jedno zdjęcie nie wyszło, bo zawiesił się aparat, jedno było nieostre (uroki obiektywu bez autofocusa), a reszta to kilka ujęć ze spotkania z Kasią z Fashion Branding i parę innych, bardziej rodzinnych. 

Na zdjęciach od razu widać analogową magię i nie potrzeba tu żadnych słów. Poprzedni wpis z analogowymi fotografiami znajdziecie tutaj Zwyczajnie #3 analogowo, a inne zlepki różnych zdjęć w comiesięcznych Migawkach i w cyklu Zwyczajne rzeczy.

aparat: Canon EOS 500N
obiektywy: Zenitar 50mm f./2.0 i Tamron 17-50mm f./2.8 - dlatego część zdjęć ma winietę, a część nie :) 


Sukulentowe szaleństwo opanowało nie tylko wrocławski Ogród Botaniczny, ale też mój pokój:




Radosny, wakacyjny piknik

Lubiński Park Jurajski Wrocławski

Kampus Politechniki Wrocławskiej

Cuprum Arena w Lubinie




Wrocławski Biskupin

Wrocławskie bloki, podobno już na Krzykach





Półtora roku zajęło mi wypstrykanie 36 klatek... Ale parę dni temu odebrałam w końcu wywołane zdjęcia! Od razu po...
Opublikowany przez Rykoszetka na 16 sierpień 2016

90s


Skoro moda to zabawa, a trendy są po to, by je w swoim stylu interpretować, to dlaczego nie zaszaleć i nie wcielić w życie stylówki rodem z lat 90.?

Sukienki na ramiączkach, zakładane na białe t-shirty i bluzki to jeden z tych trendów, który ostatnio podobno wrócił. Dlaczego podobno? Na blogach i Instagramie czy w sklepach pełno takich zestawów (ostatnio pokazywałam nawet, że można kupić sukienkę, która tylko wygląda, jakby była złożona z dwóch elementów), a na ulicy... No jakoś nie zauważyłam ;)

Dlatego sama postanowiłam się zabawić w najtinsowe szaleństwo, łącząc biały t-shirt z krótką sukienką. Wiem, że do całkowitego przeniesienia się w czasie brakuje mi jeszcze przynajmniej chokera i super starów, ale to nie miało być przebranie ;) Ale hej, z tą brązową kredką na ustach i Buką na torbie najntisowe fashionistki na pewno nie wykluczyłyby mnie ze swojego grona i spędzałybyśmy całe popołudnia, skubiąc słonecznik i porównując nasze Pokemony pielęgnowane w Tamagotchi, tak jak teraz można przechwalać się, kto ma najsilniejszego poksa w Pokémon GO ;)










Lipcowe migawki


...czyli co się u mnie działo, przypomnienie wpisów, insta-fotki, różne zdjęcia i inne ciekawe rzeczy.

#lato #nauka #stres #finalexam #Woodstock #wakacje #codalej #Lubin

Lisie psoty





Sowy i jelenie to moja miłość od dawna, a ostatnio (chyba głównie przez Lisie Sprawy i nadużywanie naklejek w messengerze) reaguję bardzo entuzjastycznie na wszystko, co zawiera liski. Ojojoj ojojojoj!



Jakiś czas temu znudziła mi się moja szara koszulka z kieszonką i wymyśliłam, że narysuję jakieś zwierzątko wystające z niego. Teraz pewnie zdecydowałabym się na takiego Pikachu, no ale padło właśnie na liska.



Najpierw oczywiście musiałam narysować wzór, co było najtrudniejszym elementem, bo w samym rysowaniu po materiale mam już wprawę (pamiętacie moją koszulkę z Gotham albo rykoszetkową torbę?). Chyba wyszło całkiem nieźle ;-)