ZWYCZAJNIE #3 analogowo



Jest ładne światło, dzieje się coś ciekawego! Raz, dwa, trzy, wyciągamy cyfrówkę, pstryk pstryk! Nie wyszło? Zwiększymy ISO, zmienimy przysłonę, może czasem też pomanipulujemy... Pięćdziesiąt zdjęć później mamy to idealne ujęcie.

Chyba, że sięgniemy po aparat analogowy. Wtedy nie możemy już tak beztrosko pstrykać, wszystko trzeba dwa razy przemyśleć. Co w dzisiejszym świecie, w którym jesteśmy przyzwyczajeni do natychmiastowych wyników, może być trudne. Nie dość, że pewnie zrobimy jeden czy dwa warianty - na więcej prób szkoda kliszy! - to jeszcze trzeba czekać na wykorzystanie całego filmu, wywołanie zdjęć...

Rok temu, gdy szykowałam prezentację na temat mojej pasji, jaką jest fotografowanie, wyszperałam różne liczby dotyczące powstających obecnie fotografii. Dowiedziałam się, że podobno co 2 minuty na całym świecie robimy tyle zdjęć, ile zostało wykonanych w całym XIX wieku. Że podobno co sekundę na Instagramie pojawia się 60 zdjęć, a na Facebooku - 3500. Do tej pory te liczby pewnie wzrosły. 
Znalazłam też taki cytat:
"Prawdopodobnie usunąłeś więcej zdjęć, na których mrugasz niż niektórzy ludzie zrobili przez całe swoje życie."
Trochę daje do myślenia.

Ponad rok temu włożyłam do aparatu film. Pierwszy raz od bardzo dawna. Z trzydziestu sześciu zdjęć udały się trzydzieści trzy, kilka z nich było strasznie nudnych, na kilku są znajomi, dlatego wybrałam tylko te czternaście ujęć. Zdjęcia zrobiłam Canonem EOS 500 i używałam dwóch obiektywów (Tamron 17-50mm f2.8 i Zenitar 50mm f2.0), stąd na jednych pojawia się winieta, a na drugich nie. Wykorzystanie filmu zajęło mi rok. Tylko trzydzieści sześć zdjęć! Jutro lecę do sklepu po kolejny film - może tym razem pójdzie mi szybciej. I oczywiście, wyjdą lepsze zdjęcia, trzymajcie kciuki!



Jaga, border collie




Praga

Praga


  
 



Tereny zielone w Lubinie zwane Wielorybem


Rusłan, kot syberyjski


KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!