Boom!



Odkąd stworzono komiksy, w ogóle nie gaśnie ich popularność. Nie ważne, czy to mroczne opowieści o superbohaterach, graficzne powieści, fotostory w Bravo czy też zabawne paski na ostatniej stronie gazety. Kilka kadrów ułożonych w charakterystyczny sposób, do tego dymki z dialogami i onomatopeja, kreski pokazujące pęd, światło i wybuchy. Tak naprawdę nie potrzeba nic więcej, by stworzyć wciągającą opowieść.
Komiksy najbardziej kojarzą mi się z dzieciństwem, bo wtedy zaczytywałam się "Kaczorem Donaldem" i "Gigantami". Pamiętam, jak w kiosku niedaleko domu pojawiła się seria "$knerus$. Życie i czasy Sknerusa McKwacza" - przez kilka tygodni odkładałam kieszonkowe, żeby móc sobie na nią pozwolić. Do tej pory lubię wracać do tego komiksu, co zresztą po nim widać, bo jest nieco sponiewierany. Przygody klanu McKwaczów musiały być dla mnie bardzo inspirujące, bo wraz z dzieciakami z sąsiedztwa stworzyliśmy klub, w którym każdy wcielał się w postać z tego komiksu. Jak zawsze ganialiśmy za piłką, graliśmy w gumę i bawiliśmy się w podchody, ale tym razem wykrzykując do siebie per Donaldzie!, Hyziu!, Matyldo! i Dello!.

Obecnie komiksy kojarzą się chyba z japońską mangą i historiami o superbohaterach. Te drugie głównie dlatego, że jesteśmy zalewani ich ekranizacjami, zarówno na dużym jak i na małym ekranie. Na to akurat nie narzekam, bo uwielbiam takie historie. Daredevil, Gotham, Flash, Arrow? Wszystko widziałam! Age of Ultron, Ant-Man, Batman vs Superman? Nie mogę się doczekać!















komiksową koszulkę upolowałam na Szafingu, rysunkową torebkę Rykoszetkową stworzyłam sama, a graficzna broszka-wąsy jest z Felt Label

PRASÓWKA:

foteczki: Kasia
grafika:

KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!