Rozchlapany Wrocław

Wrocław jest pięknym miastem. Jednak zimowa szaruga, brak zieleni, kałuże i mokre placki śniegu potrafią zbrzydzić nawet najpiękniejsze miejsce. Żeby potwierdzić lub obalić moją teorię (i przy okazji trochę rozruszać się po zimowej stagnacji) z telefonem w dłoni, przespacerowałam się trochę po roztapiającym się, mokrym Wrocławiu.

Co jakiś czas zimny wiatr zawiał mi w uszy, czasami przydawały się okulary słoneczne. Ale były też momenty, kiedy niezbędny okazał się kaptur (dobrze, że schronienie dawała mi kraciasta zbroja). Topiący się śnieg w Parku Szczytnickim skapywał z drzew, tworząc wrażenie deszczu. Na stawie pojawiały się kręgi, rozbijające się o krzykliwe kaczki. Najbardziej widać do było na Pergoli - z pnączy spadało tak dużo kropelek, że spoglądając pod słońce widziałam wiosenny deszczyk, a przecież niebo było błękitne...

Dzisiaj po śniegu pozostały tylko wspomnienia oraz gdzieniegdzie resztki zasp i bałwanów.
























KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!