Zoepolis

zoepolis projektowanie dla roślin i zwierząt


Czasami mam wrażenie, że mówiąc o mieście zapominamy o jednym bardzo ważnym składniku miejskiego ekosystemu. Tyle uwagi zwraca się na architekturę, zagospodarowanie przestrzeni, żyjących w mieście ludzi, nie zapomina się o przyrodzie. A co z naszymi współmieszkańcami, zwierzętami?


Jeże nie mogą znaleźć kupek liści, żeby przezimować. Lęgowiska jerzyków znikają podczas remontów starych kamienic. Nawet psy, nasi pupile, nie mają łatwo, kiedy brakuje terenów zielonych, gdzie mogą się wybiegać.

ZOEPOLIS. Małgorzata Gurowska, znak wystawy Zoepolis, 2017
W architekturze często zwraca się uwagę na to, że budowane w przeszłości założenia architektoniczne, takie jak na przykład osiedla z wielkiej płyty czy amerykańskie osiedla jednakowych domków jednorodzinnych z lat 50. nie miały ludzkiej skali. Były zbyt rozległe lub budowane zbyt wysoko w górę, ciężko je ogarnąć, bo są zbyt monotonne. Skoro teraz zwracamy już uwagę na przywrócenie tej ludzkiej skali, co ze skalą zwierzęcą?

Czy jest w ogóle możliwe współistnienie ludzi i zwierząt w miejskiej przestrzeni? Zanim powiecie, że tak, oczywiście!, pomyślcie o tych wszystkich dzikach, gołębiach, szczurach czy owadach, których nie chcemy w swojej zurbanizowanej, uporządkowanej przestrzeni. Nie ma w niej miejsca na dzikość i brud.

Istnieje pewna koncepcja "zoopolis" Sue Donaldson i Willa Kymlicki. Dzielą oni zwierzęta na trzy grupy: suwerenów (dzikie zwierzęta, które trzymają się z daleka od człowieka), rezydentów (zwierzęta mieszkające obok człowieka, niezależne od niego, samodzielne - gołębie, szczury) i zwierzęta udomowione (te, które trzymamy w domach i które hodujemy ze względów gospodarczych). Według Donaldson i Kymlickiego wszystkie zwierzęta, niezależnie od tego, do której grupy należą, powinny posiadać swoje prawa obywatelskie, za nie wszystkie ludzie powinni być odpowiedzialni.
Mndragora zaprojektowana przez Małgorzatę Gurowską

We Wrocławiu możecie zobaczyć teraz wystawę "Zoepolis. Design dla roślin i zwierząt". Jej tytuł to zabawa słowem i nawiązanie do tej koncepcji - zoo zamieniono na zoe, oznaczające "życie".  Tak mówią o tym kuratorki wystawy:
Odnoszące się do zwierząt „zoo” zastąpiłyśmy greckim terminem „zoe”, który odnosi się do nagiego życia, życia jako takiego, pojmowanego jako energia witalna, pozbawionego granic pomiędzy osobnikami i gatunkami. Dzięki temu zabiegowi znacznie poszerzyłyśmy to pojęcie i objęłyśmy nim wszelkie żyjące istoty, nie tylko zwierzęta.
Podobnego nawiązania do zoopolis użyli twórcy animowanego filmu "Zootopia", którego nazwa w niektórych krajach została zmieniona na "Zootropolis" (a w Polsce na "Zwierzogród"). Sam pomysł również jest podobny - opowiadana historia dzieje się w mieście zamieszkanym wyłącznie przez zwierzęta, co ma wpływ na jego funkcjonowanie i jego wygląd. A z resztę, więcej o planowaniu uniwersalnym w kontekście "Zootopii" pisałam już wcześniej.

A co właściwie można zobaczyć na tej wystawie? Niestety niezbyt wiele, ale taka jest specyfika Galerii Dizajn. Na swojej niewielkiej przestrzeni stara pokazać się jak najwięcej, ale ja zawsze odczuwam niedosyt.

Hotele dla zwierząt to już żadna nowość, a co z hotelami... dla roślin? W naszych domach czasami ciężko znaleźć miejsce z odpowiednim oświetleniem, bez przeciągów, a zimą to już zupełnie brakuje im słońca. Może czasami warto wysłać roślinki do uzdrowiska w "Foto-zdroju"?

A gdyby tak każdy budynek miał zakamarki, w których mogą mieszkać zwierzęta? Projekt Macieja Siudy "Nowe warunki techniczne" pełen jest tego typu rozwiązań.
"Foto-zdrój" Kwiatuchi/Kwiaciarnia Grafiki | "Nowe warunki techniczne" Mariusz Siuda
"Zoe" Fontrarte (Magdalena Frankowska, Artur Frankowski
"Parking dla psów" Bartosz Mucha
"Polskie lasy" Fontrarte (Magdalena Frankowska, Artur Frankowski)

Zainteresowanym tematem polecam rozmowę z kuratorkami wystawy - Moniką Rosińską i Agatą Szydłowską, przeprowadzoną przez

Czy nie-ludzkie projektowanie, czyli nastawione na potrzeby także innych czujących istot, może poprawić świat?
To jest pytanie o to, czy dizajn w ogóle może poprawić świat. W jakimś sensie oczywiście tak: żyje nam się lepiej jeśli mamy wygodne mieszkania i dostosowane dla np. osób niepełnosprawnych przestrzenie i przedmioty. Mamy też nurt dizajnu społecznego spod znaku Victora Papanka, którego celem jest tworzenie lepszych warunków życia dla osób, które nie przynależą do bogatego centrum Północy, a także działania w obrębie projektowania uniwersalnego w ramach których promuje się równy i nieograniczony dostęp wszystkich użytkowników do produktów i usług.

Ten fragment rozmowy przypomniał mi o wystawie "New old. Projektowanie dla nas w przyszłości", którą widziałam w tym roku na Łódź Design Festival. Skupiała się właśnie na projektowaniu dla osób starszych, których z roku na roku na naszej planecie przybywa.
Aranżacją wystawy zajęło się studio Pigalopus. źródło: pigalopus

Wystawę w Galerii Dizajn możecie zobaczyć do 14 stycznia.
ul. Świdnicka 2-4 we Wrocławiu



KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!