Czy Wakanda mogłaby istnieć naprawdę?

Black Panther Wakanda architektura

Tak jak kosmici atakują Stany Zjednoczone czy książki Stephena Kinga dzieją się głównie w stanie Maine, tak Marvel Cinematic Universe i jego serialowa część ukochał sobie Nowy Jork. Z ponad 20 filmów i seriali tylko kilka z nich nie działo się w Wielkim Jabłku, a w kosmosie. Nic dziwnego, że odbycie filmowej podróży w nieznany do tej pory zakątek świata wydaje się być ekscytującym pomysłem, w końcu Kunlun z "Iron Fista" i "The Defenders" czy Kamar-Taj z "Doktora Streange'a" zostały przedstawione dość... marnie. Gdzie w takim razie możemy wybrać się z najnowszym filmem z MCU?


Do Wakandy.


- Tell me something. What do you know about Wakanda?
- It's a third world country. Textiles, shepherds, cool outfits...
- All a front. Explorers have searched for it. Called it El Dorado. They looked for it in South America, but it was in Africa the whole time.
Ulysses Klaue i agent Everett Ross w filmie "Black Panther"

Wakanda Black Panther
Wakanda przedstawiona w komiksie "Fantastic Four" #52 w 1966 roku, źródło: Inverse/Marvel

Ale nie znajdziecie tego kraju na żadnej mapie. To wymyślone królestwo w świecie komiksów Marvela, które powstałe na złożach najcenniejszego minerału we Wszechświecie - wibranium.
Historię Wakandy najlepiej przedstawiłby Wam klip rozpoczynający najnowszy film Marvela "Black Panther". Od uderzenia meteorytu zawierającego wibranium po dzień dzisiejszy - najważniejsze wydarzenia zostały przedstawione w sposób przypominający "Opowieść o trzech braciach" z "Harry'ego Pottera i Insygniów Śmierci". Niestety póki co nie jest on nigdzie dostępny w Sieci, musicie więc polegać na moim skrócie:
10 tysięcy lat temu na Ziemię spadł meteoryt zawierający wibranium, które przyczyniło się do powstania zmutowanej rośliny w kształcie serca, dającej nadludzką, wręcz panterzą moc temu, kto ją spożył. Tradycyjnie przywilej ten przypada tylko władcy Wakandy, potomkowi pierwszego wodza, który zjednoczył wszystkie plemiona żyjące w pobliżu meteorytowego krateru. O tytuł króla można walczyć w pojedynku na śmierć i życie, jeśli jest się królewskiej krwi lub podczas koronacji nowego władcy. Główny bohater, T'Challa, jest następcą tronu i tytułu Czarnej Pantery, co oznacza, że od tej pory oprócz biegania w kocim przebraniu będzie też miał inne obowiązki na głowie.
Wakanda Black Panther
T'Challa ze swoją ukochaną, Nakią, oraz genreał Okoye, będącej przywódcą elitarnej jednostki przybocznej króla Wakandy

Położona gdzieś w sercu Aftyki Wakanda wykorzystuje technologię maskującą, by umknąć wszystkowidzącym satelitom. W "Iron Manie 2" wspomniano, że kraj ten znajduje się nad Jeziorem Turkana, pomiędzy Kenią a Etiopią, co kłóci się z rzeźbą terenu przedstawioną w filmie. Z lotu ptaka zamiast pustyni zobaczymy tylko rozległą dżunglę, zapierające wdech w piersiach wodospady i góry, na których zboczach wypasają się krowy. Ani śladu zaawansowanej technologii - rzućcie okiem na trailer.

Ukryta przed oczami świata Wakanda rozwija się  i technologicznie przekracza możliwości innych krajów. Przez setki lat Wakandyjczycy pozostawali neutralni - ani nie pomagali ludzkości, ani nie wykorzystywali swojej przewagi do czynienia zła. Władcy Wakandy mieli więc trudne zadanie, powstrzymując się przed działaniem poza granicami kraju. A pewnie niejednokrotnie podczas szczytów ONZ musiał otwierać im się nóż w kieszeni, kiedy słuchali o swojej ojczyźnie opisywanej jako kraj trzeciego świata, który nie ma nic do zaoferowania.
Wakanda Black Panther
Wakanda Black Panther
Wakanda Black Panther
zdjęcia powyżej: kadry z filmu "Black Panther"/Marvel Studios

Decyzja o nieingerowaniu w sprawy zewnętrznego świata doprowadziła do izolacji Wakandy. Wygląda na to, że tylko król i jego obstawa mają możliwość podróżowania poza granice kraju. Z resztą po co, skoro w Wakandzie tak dobrze się żyje, wiedza, piękna przyroda, znakomita służba zdrowia i bojowe nosorożce są na wyciągnięcie ręki?

Ma to też odbicie w architekturze Birnin Zana, stolicy Wakandy. Nowe technologie mieszają się z afrykańską tradycją, ale nie zobaczymy w mieście wpływów globalizacji i homogenizacji świata, które sprawiają, że nawet w odległych oazach na środku pustyni możemy wypić zimną coca-colę. Do Wakandy nawet sneakersy nie dotarły, ale hej, mają tam latające rowery!
zdjęcia poniżej: concept arty /Marvel Studios
Wakanda Black Panther
Wakanda Black Panther
Wakanda Black Panther

Historia tego kraju, chociaż jest wymyślona od początku do końca, daje do myślenia jeszcze w innym aspekcie - jak potoczyłyby się dzieje Afryki, gdyby nie została skolonizowana przez Europejczyków? Olbrzymi kontynent, pełen złota, diamentów, koltanu czy kasyterytu (te dwa ostatnie wykorzystywane są m.in. w telefonach komórkowych i są bardzo rzadkie), przepiękna przyroda, kolebka ludzkości! Czy Wakanda mogłaby istnieć naprawdę?

The way I think about black utopian spaces in my speculative work is we get out of colonialism to begin the conversation about who we are. Outside of colonialism, we can be all things that we want to be. Wakanda is a visualization of that.


Film "Black Panther" widziałam dopiero wczoraj, więc jeszcze nie zagłębiałam się w spoilerowe dyskusje i nie czytałam zbyt wielu recenzji, ale moją uwagę przykuł wpis Zwierza Popkulturowego na facebookowej grupie Fanów Barmana i Rabina.



Przecież w Afryce jest ponad 50 miast o ludności przekraczającej (i to znacznie!) 1 milion mieszkańców, czyli większych od Warszawy. Panoramy Johanesburga, Lagos czy Kairu na pierwszy rzut oka nie będą odróżniały się od tych z europejskich czy amerykańskich metropolii - chyba, że traficie na Kair widziany z takiej perspektywy:
Kair
źródło: History.com
Teraz spróbujcie sobie przypomnieć jakiś film czy serial, którego akcja dzieje się w Afryce. A teraz odejmijcie od tego te dziejące się w starożytności czy w epoce kolonializmu i te pokazujące tylko dżunglę czy sawannę. Jeśli zabrać z tego zbioru te opowiadające o wojnie i konfliktach zbrojnie, czy coś w ogóle pozostanie na Waszej liście? Na mojej nie pozostało nic. Kto wie, może w którymś filmie akcja rzuciła bohaterów do Kairu czy innej metropolii i widziałam pościgi ulicami afrykańskich miast. Ale co z tego, skoro nic teraz z tego nie pamiętam? A to przecież z kultury i popkultury, którą przesiąkamy od najmłodszych lat, biorą się nasze wyobrażenia o miejscach, w których nigdy nie byliśmy. Co innego przeczytać na Wikipedii, że w Kinszasie mieszka więcej francuskojęzycznych osób niż w Paryżu, a co innego zanurzyć się w tym mieście poprzez czytaną lub oglądaną opowieść. A z naszej polskiej perspektywy takiej współczesnej Afryki jest niezwykle mało.

O "Black Panther" jest głośno w kontekście reprezentacji osób o ciemnym kolorze skóry, reprezentacji kobiet, przedstawiania afrykańskiej kultury. Dlaczego nas dziwi, że tylu ludzi na świecie może cieszyć się z tego, że ich kultura, nawet jeśli przepuszczona przez filmowe i superbohaterskie filtry, zawitała na ekrany światowych kin w kontekście wysokobudżetowego filmu. Bardzo podoba mi się poniższy komentarz Kajetana w tej sprawie - i przyznajcie się od razu, kto czekając na sceny po napisach nie szuka na ekranie polsko brzmiących nazwisk? Nawet rozdanie Oskarów to powód do zagrania w grę pt. "Polskie akcenty" i wyszukiwanie nominowanych i nagrodzonych, których dziadkowie pochodzili z Polski. A czasem wystarczy, że Polka pojawi się na czerwonym dywanie...

W tym temacie polecam też film Ichaboda o tym, dlaczego reprezentacja w filmach ma znaczenie:


Jest jeszcze jedno słowo, które pojawia się przy okazji dyskusji o "Black Panther" - afrofuturyzm. Chodzi o połączenie science-fiction z afrykańską i afro-amerykańską kulturą. Kostiumy, wystroje wnętrz, architektura, technologie - to wszystko w filmie przesiąknięte jest afrofuturyzmem. Twórcy podróżowali po Afryce, szukali inspiracji w strojach afrykańskich plemion i nie bali się tego pokazać. Zobaczymy bohaterów z modyfikacjami ciała takimi jak skaryfikacje i rozciąganie warg drewnianymi krążkami. Różnorodne uczesania i stroje doskonale współgrają z otoczeniem, są tradycyjne, ale mają też ten futurystyczny sznyt.  I nikt nie mówi z idealnym, angielskim akcentem, chociaż nawet kosmiczni złoczyńcy udają Brytyjczyków. 
Wakanda Black Panther afrofuturism
Wakanda Black Panther afrofuturism

To me, it almost doesn't get more Afrofuturist than 'Black Panther.
Olalekan Jeyifous, artysta tworzący afrofuturystyczne filmy VR




Do poczytania polecam jeszcze:


Podsumowując - udał się Marvelowi ten film. 



KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!