Lex Deweloper - co z tym planowaniem przestrzennym?

Ustawa o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących

Czym jest Lex Deweloper?

To potoczna nazwa specustawy mieszkaniowej, nad którą trwają teraz prace: Ustawa o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących. Umożliwić ma budowanie większej ilości domów w ramach programu Mieszkanie+ (następcy programów Rodzina na Swoim i Mieszkanie dla Młodych), często z nieposzanowaniem istniejących już planów miejscowych i strategii rozwoju miast - bo takich inwestycji zapisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mają po prostu nie obowiązywać. Jeśli naprzeciwko Twojego domu znajduje się park, to niedługo może zniknąć. Mieszkasz na malowniczym osiedlu domków jednorodzinnych? Za Twoim płotem może zaraz powstać blok wielorodzinny, chociaż docelowo miał to być teren przeznaczony pod usługi.


Co wygra - racjonalne myślenie o przestrzeni czy pieniądze?


Obecnie pozwolenia na budowę wydaje starosta powiatowy. Według ustawy ten obowiązek miałby w pewnym stopniu przejąć wojewoda, który uznając inwestycję za przypadek szczególnie uzasadniony będzie mógł zezwolić na takie działania wbrew woli władz gminy i mieszkańców - również wtedy, kiedy będzie to niezgodne z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Oczywiście przy jednoczesnym obowiązku zapewnienia stworzenia i utrzymania infrastruktury technicznej, a doprowadzenie gazu, prądu czy wody na tereny położone pośrodku szczerego pola nie jest tanie.
lex deweloper specustawa
opracowanie: Wojciech Wojtowicz
dla URBNEWS (kliknij po większe)

Żeby wojewoda wydał decyzję lokalizacyjną dla inwestycji mieszkaniowej, czyli co najmniej 2 budynków wielorodzinnych  z minimum 50 lokalami mieszkalnymi lub przynajmniej 25 budynków jednorodzinnych, musi ona spełniać kilka warunków:

  • dostęp do drogi publicznej;
  • istniejące lub realizowane wraz z inwestycją podłączenie sieci wodociągowej, kanalizacyjnej i elektroenergetycznej;
  • maksymalnie 3000 metrów od infrastruktury społecznej (terenów rekreacyjnych, przedszkoli i szkół itp.)
  • maksymalnie 1000 metrów od podstawowych usług, niezbędnych do codziennego funkcjonowania;
  • maksymalnie 1000 metrów od przystanku komunikacji zbiorowej.

Jeśli mieszkasz w mieście, to otwórz sobie teraz Google Maps i zmierz, gdzie wypada 1 km i 3 km odległości od Twojego mieszkania w linii prostej. To wcale nie tak blisko, prawda? Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze faktyczną odległość, bo ze względu na ukształtowanie terenu, rzeki czy linie kolejowe może wynieść zdecydowanie więcej niż ten przepisowy kilometr. Oczywiście wszystko później zależy również od egzekwowania takich zapisów - czy wybudowanie Żabki i małego placu zabaw na takim osiedlu zlokalizowanych w środku pola będzie wystarczało? Czy przystanek, z którego autobus będzie odjeżdżał raz dziennie załatwi sprawę? Dopiero się przekonamy.



Czy jest jeszcze co chronić?

Zgorzkniali mogą stwierdzić, że o co ten raban, przecież u nas nie ma już ładu przestrzennego, który można byłoby chronić. Opanowała nas pasteloza, szyldoza, urban sprawl, co drugi nowy budynek mógłby zostać nominowany do tytułu Makabryły Roku. No to proszę wyobrazić sobie, że może być jeszcze gorzej.

Co zmiana oznaczałaby dla przeciętnego mieszkańca?

Jak już pisałam wyżej, budynki mieszkalne bez przeprowadzania konsultacji społecznych, do których zobowiązuje właśnie ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, będą mogły pojawić się w miejscach, które obecnie mają inne przeznaczenie, więc szczególnie zagrożone są tereny zielone i rekreacyjne. Plusem z kolei może być przyspieszenie procedur budowlanych i spadek cen mieszkań.

Co to oznacza w praktyce? Boimy się nawet pomyśleć. Na pewno chaos, chaos i jeszcze raz chaos. Skorzystają na tym jedynie deweloperzy, stracimy wszyscy.

Co zmiana oznaczałaby dla dewelopera i inwestora?


Jedynym beneficjentem specustawy mieszkaniowej są deweloperzy. Będą mogli realizować zabudowę tam, gdzie sobie zażyczą, mimo istnienia innych terenów przeznaczonych pod mieszkania. Powstaną osiedla w polu, wśród przemysłu lub innych funkcji uciążliwych, gdzie działki są tańsze. W praktyce oznacza to gigantyczny chaos przestrzenny i pogorszenie jakości życia mieszkańców.
Marek Nowak, Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia 

Ale czy takie mieszkania znajdą w ogóle swoich nabywców? Wprawdzie o wiele tańsze, ale oddalone od miasta, bez porządnych dróg dojazdowych, o komunikacji zbiorowej nie wspominając. Bez punktów usługowych, terenów rekreacyjnych, szkół i przedszkoli. Tyle tylko... że to tak naprawdę nic nowego i takie osiedla powstają od dawna. Ale głód mieszkaniowy jest tak wielki, że chęć posiadania własnego kąta wygrywa czasami z tym, co powszechnie nazwalibyśmy zdrowym rozsądkiem. Zysk dla inwestorów wydaje się więc pewny. 
UDOSTĘPNIJ
Co zakłada projekt ustawy #LexDeweloper?
- osiedla 3 km od najbliższej szkoły, placu zabaw czy obiektu...
Opublikowany przez Akcja Miasto 20 marca 2018


Czy będzie z tego coś dobrego?

Jak wspomina Artur Celiński, cała ta sytuacja może mieć pewien pozytywny aspekt - jak w przypadku Lex Szyszko wrośnie świadomość ludzi, którzy po prostu zainteresują się, o czym mowa, czym jest planowanie przestrzenne i plany miejscowe. Może nawet wkurzą się na tyle, że będą walczyli o swoje prawa i o swoje otoczenie, chociażby poprzez podpisanie petycji.


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie tutaj:

KOMENTARZE

Featured Post

Instagram

Obserwuj mnie!