Skąd w nadmorskim miasteczku Costa Nova tradycja malowania rybackich domków w kolorowe pasy?
Na pamiątkę kolorowych łodzi, których używano do zbierania wodorostów w Zatoce Aveiro.
Pięknie to wygląda na zdjęciach, prawda? Wyszukiwanie w Google Images szybko Wam pokaże, że mi udało się sfotografować nawet części kolorowych domków. Ale nie dajcie się też zwieść - nie całe miasteczko jest aż tak malownicze, są tam też domy całkiem zwyczajne, a nawet nieco zrujnowane.
Więc jeśli chcecie wiedzieć, czy warto tam się wybrać, to powiem tak - to całkiem przyjemny przystanek na drodze pomiędzy Lizboną a Porto.
Nie wiem, czy te wszystkie ozdoby są w Costa Novie przez cały czas - trafiliśmy akurat na jakieś święto (niestety nie znalazłam na ten temat więcej szczegółów), całe ulice usłane były kwiatami i liśćmi, a mieszkańcy bawili się na festynie z muzyką i jedzeniem z budek.
Łodziami moliceiros można przepłynąć się po kanałach w Aveiro, stąd wzięło się też miano portugalskiej Wenecji. Tam również się udaliśmy, ale dosłownie na pół godziny - to było najbardziej zatłoczone i męczące miejsce, jakie napotkaliśmy podczas wycieczki po Portugalii (i to mimo kiepskiej pogody, czyli chmur i 17 stopni) i po prostu musieliśmy się jak najszybciej stamtąd wydostać.
KOMENTARZE